Czerwone oczy - komu je dasz?
Zdjęcia, na których osoby fotografowane mają
czerwone oczy, nie spotykają się z aprobatą tych osób. Nie jest przecież
zamiarem fotografa robienie nieudanych zdjęć. Efekt ten jest niepożądany.
Warto zatem dowiedzieć się dlaczego on
powstaje, a przede wszystkim, jak go uniknąć. Niniejszy artykuł, ma na celu
wyjaśnienie tego zagadnienia.
Skąd to się bierze?
Czerwony dysk na źrenicy osoby fotografowanej
jest obrazem dna oka - ukrwionej siatkówki. Światło lampy błyskowej
przechodzi przez źrenicę, odbija się od siatkówki i pada przez obiektyw na
element światłoczuły.
Kiedy powstaje?
Aby zachodziło to zjawisko muszą być spełnione
dwa czynniki:
- musi zaistnieć odpowiednio mały kąt pomiędzy światłem lampy błyskowej,
okiem, a obiektywem - w praktyce oznacza to, że lampa błyskowa musi
znajdować się blisko obiektywu,
- oko osoby fotografowanej musi być częściowo zwrócone w stronę
aparatu, a jego źrenica rozszerzona tak, aby wystarczająco duża ilość
światła odbiła się w siatkówce i wywołała efekt na elemencie światłoczułym.
Stąd już prosta droga do kilku wniosków. Efekt
czerwonych oczu jest tym silniejszy:
- im silniejsza jest zastosowana lampa błyskowa - bo wtedy więcej światła
odbije się w oku,
- im większa odległość pomiędzy aparatem, a osobą fotografowaną -
zmniejsza się wówczas kąt pomiędzy lampą błyskową, okiem, a
obiektywem,
- im ciemniejsze jest otoczenie miejsca, w którym robione jest zdjęcie - w
ciemności źrenica człowieka się poszerza i więcej światła może
przepuścić,
- im lampa błyskowa jest bliżej osi obiektywu.
Jak redukować?
Teraz można odwrócić sytuację i zastanowić
się, jak zaradzić powstawaniu czerwonego dysku na źrenicy. Odnosząc się do
wymienionych wcześniej czterech punktów mówiących o czynnikach sprzyjających,
można napisać:
- Stosować słabe lampy błyskowe - oczywiście ogranicza to swobodę działania,
a raczej każdy chce mieś silniejszą lampę błyskową niż słabszą, aby
móc robić zdjęcia nawet z większej odległości przy marnym oświetleniu
zastanym.
- Robić zdjęcia z bliska - bez sensu - łatwo wtedy o zdjęcie twarzy, które
rysami będzie odbiegało od "rzeczywistości", również fotograf
nie powinien być tu ograniczany co do sposobu komponowania ujęcia.
- Robić zdjęcia w dzień, kiedy jest jasne otoczenie - ale wtedy lampa błyskowa
zazwyczaj jest niepotrzebna. Używa ją się przecież właśnie wtedy, gdy
światła zastanego jest zbyt mało. Jeśli zatem mamy ciemno i źrenica
jest rozszerzona, to trzeba ją zwęzić. Do tego celu aparaty fotograficzne
wyposażane są w funkcje, mniej lub bardziej udane, redukcji czerwonych
oczu. Są one realizowane przez dodatkowe lampki lub przez jeden lub kilka
przedbłysków głównej lampy błyskowej. Wyniki tych zabiegów są różne.
Pomagają one zmniejszyć efekt np. zamiast czerwonych powstają brązowe
dyski. Czasami potrafią nawet zredukować do poziomu, przy którym już nie
zauważamy zjawiska. Im silniejsze światło przed zdjęciem, tym lepsza
redukcja.
- Robić zdjęcia z lampami błyskowymi odsuniętymi od obiektywu. Jest to
najlepsza metoda. W przeważającej większości przypadków wystarczy jeśli
powierzchnia świecąca lampy błyskowej znajduje się o około 10 cm od osi
optycznej obiektywu. Oczywiście im ta odległość jest większa tym
lepiej.
- I ostatnie rozwiązanie - to korekta zjawiska na komputerze, za pomocą
programu graficznego. Po przeniesieniu zdjęcia na postać cyfrową można
wprowadzać w nim szereg zmian, nie tylko dotyczących oczu. Przykładowo, w
zdjęciu dziewczynki na tej stronie zostało rozmyte tło.
Na zakończenie jeszcze jedna sugestia. Proszę
nie robić zdjęć z zaskoczenia. Dlaczego? Bo "strach ma wielkie
oczy". W momentach zagrożenia źrenice się rozszerzają.
Przemysław Oziemblewski
listopad 2002
|